Minął drugi dzień
ferii. Miałam zupełnie inne plany, czyli: Zwlec się z łóżka
około 11.30, ogarnąć się, zjeść coś na szybkiego i dopóki
rodzice nie wrócą nastawić się na opierdaling przy dobrej
muzyce. Zapowiadało się tak pięknie, dzień wytchnienia
i rozkosznego lenistwa... i pewnie by tak było, gdyby mnie nie
ściągali do szkoły, żebym zastąpiła jakąś laskę, która
się rozchorowała. Wszystko byłoby ok, gdyby nie fakt, że
postawiono mnie przed faktem dokonanym i kazano śpiewać. Ja nie
umiem śpiewać, nienawidzę mojego głosu, więc dziwę się, że są
ludzie, którym się podoba moje pianie.
Jak wróciłam ze szkoły, pogrzebałam trochę w starych folderach i znalazłam idealną piosenkę na szkolny konkurs karaoke (w którym kazano mi wziąć udział!), a mianowicie The Fray – Look After You (może kiedyś umieszczę tu mały filmik jak śpiewam, a raczej piszczę jak roztrojone skrzypce – zgroza).
Wiecie co? Zaczęłam się zastanawiać, czy łzy są oznaką słabości. Ludzie płaczą z wielu powodów, niektórzy nieodwracalnie stracili ważną osobę, nie układa się im w domu, pracy czy w szkole, niektórych przygniótł ciężar życia i resztkami sił próbują łapać oddech. Są też ci drudzy, którzy płaczą ze szczęścia... i te łzy są chyba najpiękniejsze. Skoro zdaniem niektórych łzy to oznaka słabości i kruchości, to cieszę się, że jestem takim kruchym tworzywem, bo mimo tego, że czasem, kiedy nikt nie widzi zdarza mi się płakać, łzami udowadniam przed samą sobą, że mam w sobie coś z człowieka i coś mnie jeszcze rusza. Nie lubię płakać publicznie i tego nie robię. Zawsze unoszę się dumą i honorem, nawet wtedy kiedy chce mi się wyć i wszystko w środku rozdziera mnie na kawałki, ale kiedy jestem sama pośród czterech ścian mojego niewielkiego pokoju pękam. Chyba większość z was tak ma. Chociaż pod tym jednym względem się od was nie różnię.
Jak wróciłam ze szkoły, pogrzebałam trochę w starych folderach i znalazłam idealną piosenkę na szkolny konkurs karaoke (w którym kazano mi wziąć udział!), a mianowicie The Fray – Look After You (może kiedyś umieszczę tu mały filmik jak śpiewam, a raczej piszczę jak roztrojone skrzypce – zgroza).
Wiecie co? Zaczęłam się zastanawiać, czy łzy są oznaką słabości. Ludzie płaczą z wielu powodów, niektórzy nieodwracalnie stracili ważną osobę, nie układa się im w domu, pracy czy w szkole, niektórych przygniótł ciężar życia i resztkami sił próbują łapać oddech. Są też ci drudzy, którzy płaczą ze szczęścia... i te łzy są chyba najpiękniejsze. Skoro zdaniem niektórych łzy to oznaka słabości i kruchości, to cieszę się, że jestem takim kruchym tworzywem, bo mimo tego, że czasem, kiedy nikt nie widzi zdarza mi się płakać, łzami udowadniam przed samą sobą, że mam w sobie coś z człowieka i coś mnie jeszcze rusza. Nie lubię płakać publicznie i tego nie robię. Zawsze unoszę się dumą i honorem, nawet wtedy kiedy chce mi się wyć i wszystko w środku rozdziera mnie na kawałki, ale kiedy jestem sama pośród czterech ścian mojego niewielkiego pokoju pękam. Chyba większość z was tak ma. Chociaż pod tym jednym względem się od was nie różnię.